• Co martwi reforma rynku pracy jest tylko elastyczna i w rzeczywistości nie zmienia wiele. Wiem to z własnego doświadczenia jako drobny przedsiębiorca. Więc strajki są bardziej walką pomiędzy związkami zawodowymi.Stąd uderza skala protestu w stosunku do zmian. Rzeczywisty problem Francji to oligarchizacja życia: wielkie korporacje, wielkie związki. Gra toczy się pomiędzy nimi. Nikt natomiast nie myśli o małych i średnich przedsiębiorstwach, które stanowią we Francji coraz większy margines. Całe prawo pracy stworzone jest pod relacje gigantów jak total oraz gigantów związkowych. Dwie strony medalu. To jest zapowiedź tego, że socjalizm, zwany inaczej "państwem dobrobytu" zaczyna się we Francji kończyć. Globalizacja dokonała zmniejszenie poziomu życia we Francji i dokonała,być może, podniesienia poziomu życia w innym kraju, np. Indiach, ale to nie jest pewne. Być może tylko powiększyło się czyjeś konto w banku. 

    Zmiana prawa pracy, to poważna sprawa. Rząd twierdzi, że przywileje pracowników o długim stażu pracy są zbyt kosztowne. Lepiej zwolnić starych, zatrudnić młodych, to będzie taniej i... wzrośnie zatrudnienie.

    U nas totalny uwiąd związków zawodowych w firmach prywatnych, gdzie pracownik jest środkiem produkcji a we Francji rozpasanie i populizm do potęgi N. Zresztą u nas w sektorze publicznym podobnie. Brak złotego środka! To się obecnie dzieje we Francji to kolejny kamyczek do ogródka któremu na imię „schyłkowa faza kapitalizmu”. Co jest tu najciekawsze, to fakt, że pracownicy najemni protestują tam przeciwko rządowi formalnie socjalistycznemu, który jednak, tak jak praktycznie wszyscy europejscy socjaliści i socjaldemokraci, zdradził dawno temu interesy ludzi pracy i pod pretekstem walki z recesją spowodowaną zbytnią chciwością kapitalistów, chce ów rząd jeszcze bardziej pogorszyć warunki pracy i płacy francuskim ludziom pracy. Reprezentujesz właścicieli małych firm, a przecież te małe firmy nie są tym sektorem gospodarki, który ją ciągnie do przodu, jako że są one za małe, aby być prawdziwie innowacyjne, czyli prowadzić swoje własne prace badawczo-rozwojowe. Małe polskie firmy ślub na Dominikanie  opierają się więc na konkurowaniu niskimi kosztami pracy, a więc na maksymalnym wyzysku zatrudnionych w nich pracowników. Pomyłką jest także zaliczanie małych i średnich firm do tego samego sektora – to jest tak, jakby zaliczyć „malucha” i Toyotę Corollę do tej samej klasy „małych i średnich samochodów”. Dziwi mnie więc, że poważni ekonomiści wciąż używają tego bezsensownego przecież terminu, jakim jest ów sektor MŚP. Z tymi potentatami, zaczynającymi w garażu to jest oczywiście tylko mit, czyli inaczej amerykańska bajka. To byli przecież na ogół synowie bogatych rodziców, którzy finansowali poczynania ich potomstwa aż do momentu, w którym te firmy założone „w garażu” zaczęły przynosić wysokie i stałe zyski. 

    Poza tym, to małe firmy nie przynoszą z reguły zysku, a wiec nie płacą one podatków. One są tylko marnymi substytutami prawdziwych miejsc pracy dla ich właścicieli oraz rodzin tychże właścicieli. Większość z nich upada po roku albo po dwóch, a te co przeżyją, na ogół tylko wegetują, zapewniając zaledwie minimum przeżycia dla ich właścicieli i ich rodzin. Takie są fakty. Polecam tu moje opracowanie na ten temat pod tytułem „Problems with Small and Medium Enterprises in Poland” w książce pod redakcją Danuty Kopycińskiej po tytułem „Selected Problems of Market Economy in the Crisis Era” Szczecin: Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego, 2011. 


    votre commentaire
  • Generalnie: Unii, a dokładniej Komisji Europejskiej i Eurobankowi pozostaje tylko przekupienie Greków poprzez anulowanie większości ich zadłużenia. Wyjście Grecji ze strefy Euro oznaczałoby przecież początek końca nie tylko dla euro, ale także i dla UE. bylo od samego poczatku pomyslem poronionym i oby jak najszybciej zapomnianym i pogrzebanym. Wprowadzenie wspolnej waluty mozna bylo ewentualnie rozwazac po wprowadzeniu jednolitych podatkow, zasilkow i pensji minimalnych. Banda monetarystow i domoroslych neoliberalow postanowila zrobic sobie eksperyment na 334 milionach ludzi, a pozniej nie potrafila przyjac do wiadomosci ze eksperyment sie nie udal. UE jest dziś, z powodu jej zbyt pochopnego rozszerzenia z powodów w 100% politycznych o takie państwa jak Polska, Bułgaria czy też Rumunia, tworem niezdolnym do życia, a już pomysł z euro był od początku bez sensu, jako że nie może być unii walutowej bez unii socjalnej i podatkowej, czyli że w każdym państwie Eurozony muszą być takie same, albo przynajmniej niemalże takie same, podatki, zbliżone zasiłki i renty oraz emerytury, podobny system opieki zdrowotnej etc., podobnie jak n.p. w stanach USA czy też Związku Australijskiego albo w landach Niemiec. Ponieważ ujednolicenie systemów emerytalnych i rentowych, systemów zasiłków oraz systemów podatkowych musi zająć długie lata i możliwe jest tylko dla państw o zbliżonym poziomie rozwoju gospodarczego, to do strefy wspólnej waluty kwalifikują się dziś w Europie, poza Niemcami, właściwie tylko Austria, Benelux i Skandynawia, ale Skandynawowie nie chcą albo w ogóle myśleć nawet o Unii (Norwegia i Islandia), albo też z góry odrzucają euro (Dania i Szwecja). Podobnie Szwajcaria odrzuca nie tylko euro, a nawet i Unię, a Brytyjczycy tradycyjnie chcą być na uboczu, a więc zdecydowanie nie chcą oni euro. To powinno dać sporo do myślenia euroentuzjastom, ale niestety, oni na ogol pozbawieni są umiejętności krytycznej analizy...  Zgadzam sie z tym, ze kryzys grecki jest proba dla strefy euro a nie jej koncem. Mysle nawet, ze strefa euro moze z niej wyjsc wzmocniona bo jej rzady beda sie starac poprawic bledy popelnione przy jej zalozeniu. Nie wiem tylko czy w tym celu konieczne jest opuszczenie strefy przez Grecje. Rzad Tziprasa ciagle jest gotow negocjowac i wzajemne ustepstwa chyba jeszcze sa mozliwe. Niektorzy sadza, ze przykladne ukaranie Grecji poprzez wypchniecie jej ze strefy euro ukroci nadzieje na bailout innych zadluzonych krajow strefy. Jednak to, co Grecy juz przecierpieli, moze byc wystarczajaca nauczka. 

    Nikt w KE nie chciał zresztą, aby Grecy zagłosowali w tym referendum na tak, jako że wtedy w następnych wyborach zwyciężyła by w Grecji albo radykalna lewica (komuniści) albo też badanie wydajności wentylacji radykalna prawica (Złoty Świt), czyli że Grecja znalazła by się w sytuacji analogicznej do tej, w jakiej znalazły się Niemcy w roku 1933, zmuszone wówczas przez Francję i Anglię do płacenia kontrybucji wojennych, co w oczywisty sposób rujnowało gospodarkę Niemiec, szczególnie że wówczas (rok 1933) jak też i dziś, gospodarka światowa znajdowała się w głębokiej recesji. Przecież gdyby nie zasiłki, to spadek popytu byłby dziś znacznie większy niż jest, co musiało by spowodować dojście do władzy w wielu krajach Europy partii ze skrajnej prawicy (faszyści) bądź też skrajnej lewicy (komuniści). A to jest ostatnią rzeczą, której życzy sobie wielki światowy biznes, a więc także i Komisja Europejska. Grecja to jest okazja zeby wypracowac mechanizm wyjscia z Euro. Przeciwnie do jednego z komentarzy, wyjscie Grecji z Euro jest konieczne aby uratowac Euro, a zwlaszcza aby uratowac Unie Europejska. Euro musi byc strefa walutowa ktora skupia Panstwa ktore potrafia byc odpowiedzialne za wlasne finanse tak zeby nie podwazac racji bytu wspolnej waluty. Inne Panstwa, tak jak Polska, moga byc w Unii bez Euro zanim nie dojrzeja. Rowniez jak Grecja. Pozostawienie Grecji w Euro w obecnych warunkach zamieni Unie w gospodarczy twor neo-sowiecki ktory skonczy sie tak samo jak jego poprzednik, rozpadem.


    votre commentaire
  • Zmierzam do tego, ze nam wydaje sie, ze jestesmy swieci i nie ma powodu by atakowac naszego prezydenta - dlatego tez nie zabezpieczylismy ladowania w Smolensku. Tymczasem dla wielu Irakijczykow/Arabow jestesmy zbrodniarzami. W Rosji dzialaja terrorysci arabscy, a Polskie samoloty rzadowe co roku leca do Smolenska. Czyz nie bylo czyms latwym do przewidzenia, ze arabscy msciciele odczekaja nastepnej rocznicy Katynia i ostrzelaja polski samolot rzadowy ladujacy w Smolensku? Nasi piloci pisali na bombach zrzucanych slusznie (bo odpowiedzialnosc niemieckich rodzicow) w drugiej wojnie swiatowej na niemieckie dzieci: "To za moja coreczke", "Za Warszawe". Czy byloby zaskakujacym, gdyby jakis iracki arab chcial pomscic w Smolensku tych, ktorych on kochal? 

     

    Najlepszym sposobem zapewnienia bezpiecznego udzialu w obchodach Katynia byloby ukrycie, na jakim lotnisku bedzie ladowal polski samolot rzadowy: Smolensk, Minsk, Wittebsk, czy Moskwa. Z tych lotnisk polska delegacja rzadowa powinna nastepnie trafiac do Katynia smiglowcem, autem, lub pociagiem. 

    Polskie samoloty rzadowe laduja w Smolensku od dawna. Dlatego mozna zapytac polskich pilotow, czy jest wsrod nich ogolnie znanym, ze lotnisko lezy na wzgorzu i wysokosc w czasie ladowania maleje niezaleznie od zmniejszania wysokosci przez pilota. Przeciez ten efekt polscy piloci musieli juz uwzgledniac za kazdym razem lotu do Smolenska i w kazdych warunkach pogodowych! 

    2. 

    W Smolensku ladowal Jak-40 i mial juz problemy z mgla - czy uzyl TAWS? Jak dzialaly systemy wysokosci i naprowadzania w dotychczasowych ladowaniach? Nawet jesli byla dobra widocznosc, to piloci na pewno wiele razy sprawdzili, czy TAWS dobrze funkcjonowal pod Smolenskiem. To musialo byc dobrze znane pilotom od lat. Na pewno testowali przy okazji dotychczasowych ladowan dzialanie niezaleznych od tego lotniska, i ogolnie od Rosji, systemow pokladowych. Chocby po to, by na odprawach poinformowac kolegow, na czym moga polegac gdyby mieli klopoty pogodowe. Nie wierze, by polski wywiad nie chcial wiedziec, czy TAWS dziala pod Smolenskiem. 

    3. 

    Ta mgla byla widoczna tez poza lotniskiem, wielu swiadkow zglosiloby, chocby dla zarobku, ze to byl dym, lub jakas nietypowa mgla. Mgla byla wiec autentyczna. Ani piloci, ani lotnisko nie mogli widziec calego pasa i wykluczyc, ze znajduja sie na nim przypadkowo dzieci na rowerach, jakies zwierzeta lesne lub krowy, jakies duze rzeczy spadle z jakiegos transportu, jakis maly samolot sportowy, ktory wyladowal awaryjnie po uszkodzeniu radia itp. To zwiekszalo ryzyko. 

    4. 

    Meaconing moglby byc tylko skuteczny, gdyby piloci zupelnie nie widzieli ziemi i mimo to zdecydowaliby sie ladowac. Tymczasem nawet podczas mgly moglyby byc w niej przeswity. Normalnie rzecz biorac piloci usluchaliby ostrzezenia kolgow z Jaka- 40 i z lotniska, i polecieliby do Minska. 

     

    Meaconing moglby byc skuteczny, gdyby tupolew zupelnie nie mial szansy obserwacji wzrokowej, nie dysponowal niewrazliwymi nan systemami pomiaru wysokosci i mimo to probowal ladowac. W wypadku maszyny rzadowej to zupelnie nieprawdopodobne - tu zamachowcy musieliby zalozyc, ze piloci znaja niebezpieczenstwo roznych form zamachu, w tym meaconing. Meaconing trzeba przygotowac, to zabiera sporo czasu, a ta mgla pojawila sie nagle. Gdyby meaconing mial miejsce, a piloci widzieliby ziemie, to wyladowaliby bezpiecznie i opowiedzieliby, ze mial miejsce zamach na prezydenta. Jedyna szansa na meaconing byloby czekanie na jego warunki latami. Zmiana sytuacji politycznej moglaby w tym czasie uczynic go zbednym. Poniewaz dobrze pracujacy system ochrony rzadu wykluczylby zaistnienie okazji do skutecznego meaconingu, jego probowanie nie mialoby prawie zadnych szans na powodzenie i wykluczaloby ta metode. Dlatego tylko ktos, kto zdolny bylby uzywac meaconingu, a niezdolny bylby wyobrazic sobie warunki jego skutecznosci, ktos, kto nie mialby problemu z tym, ze jego proby nic nie daja, probowalby i mial niezwykle szczescie - czlowiek rozsadny i zdeterminowany wybralby inna metode. To moglby byc jakis durny radioamator, ktory np. wiele razy bawilby sie w ten sposob i przypadkiem trafil na szczesliwy dla kolejnej z jego prob (z roznymi samolotami pod Smolenskiem) zbieg okolicznosci. Sprawca bylby psychologicznie escape rooms Warszawa podobny do kogos, kto z glupoty kladzie kamienie na szynach kolejowych, albo do hackera, ktory wirusem paralizuje gdzies w swiecie nieznany mu szpital.  Zamach posluzylby sie raczej metoda niezalezna od pogody i wyszkolenia pilotow, tak ze samolot rozbilby sie na kazdym lotnisku, niezaleznie od wszystkich innych okolicznosci. Nie jestem lotnikiem, ale wyobrazam sobie, ze snajperzy z wielkokalibrowa bronia, pociskami ogromnej predkosci i celownikiem optycznym, lub radarowym, mogliby uszkodzic stery samolotu. Mobilna rakieta przeciwlotnicza niekoniecznie musialaby trafic silniki. Moglby byc to model dla zamachowcow, a nie wojskowy - przypadek moglby wowczas spowodowac male, ale wystarczajace uszkodzenie sterow. 

    Moze sabotaz przed startem. 

    6. 

    Lotnisko nie moglo wiedziec jakimi tajnymi systemami ladowania dysponuje polska maszyna rzadowa, stad zabroniloby ladowania normalnym pilotom, ale nie mogli ocenic ryzyka dla wojskowego samolotu prezydenta. Dlatego chyba nie zamkneli lotniska. To lotnisko na poly wojskowe i lotnicy wojskowi musza ladowac w kazdych warunkach. Media podawaly, ze na Zachodzie obowiazuje zasada, ze ostatnie slowo nalezy do pilota, a w Rosji do lotniska. To byl samolot z Zachodu i lotnisko moglo dlatego dostosowac sie do proceury zwyklej dla pilotow. 

    7. 

    Odpowiedzialny jest byc moze takze BOR. Piloci, prezydent, ministrowie itp. sa pouczani przez BOR o mozliwych zamachach ogolnie i przed konkretna podroza. Np. by bez potrzeby nie podchodzic do okien. Niezaleznie od tego BOR chroni bez wiedzy chronionych, ksztaltuje warunki uniemozliwiajace zamach. 

     

    Od ponad 200 lat, od inwazji Napoleona na Egipt, zolnierze Zachodu sa bez przerwy na Bliskim Wschodzie, a zaden zolnierz arabski nie byl na Zachodzie. Polska napadla na Irak, jest w Afganistanie. Dla Arabow jest jasnym, ze chodzi wylacznie o rope i jej strategiczne znaczenie. Co powiedzielibysmy my, gdyby od 200 lat Koreanczycy, Japonczycy, Chinczycy lub inni Azjaci interweniowali wojskowo w Europie, obalali rzady, zabijali miliony cywilow itd.? Al Kaida porusza sie po Rosji i okolicach Morza Kaspijskiego bez przeszkod i moglaby sprobowac dokonac zamachu przy przewidywalnej okazji rocznicy Katynia. 

     

    Bezpieczenstwo prezydenta wymagalo, aby rosyjski i polski BOR obstawil obszar lotniska w zasiegu lekkiej broni przeciwlotniczej. W tej obstawie obszaru lotniska 99% stanowiliby Rosjanie, ale polski BOR musialby miec tam co najmniej obserwatorow i lacznikow. Taka obstawa lotniska zameldowalaby polskiemu BORowi mgle i ten musialby niezaleznie od pilotow wykluczyc ladowanie. Polska ochrona rzadu musiala wiedziec, ze rosyjscy Borowcy, ktorzy mieli ladowac przed prezydentem, by chronic jego zycie, nie wyladowali. Gdyby prezydent wyladowal szczesliwie, to nie mialby skutecznej ochrony rosyjskiego BOR-u i moglby zginac np. w ataku irackich mscicieli. To musialoby wystarczyc dla polskiego BOR-u, by albo zakazac ladowania rzadowego tupolewa, albo oglosic, ze biora pieniadze za nic. (To odciaza dodatkowo Rosje, bo ta musialaby wyjsc z zalozenia, ze w tych warunkach polski samolot na pewno poleci do Minska.) 

    8. 

    Nie wierze w zamach. To wyglada raczej na jakies zmeczenie materialu, zbieg okolicznosci itp. Przekonany jestem tez, ze ani Rosja, ani nikt z UE nie mial interesu by dokonac zamachu. Dlaczego Rosja mialaby szczuc Polske, UE i swiat przeciwko sobie? Elity swiata chcialy wziasc udzial w zalobie i niezaleznie od mediow analizuja mozliwosc najrozniejszego autorstwa, bo zamach na jednego polityka jest zagrozeniem i nauka dla kazdego polityka. Duze kraje UE sa obserwowane przez wszystkich w UE, bo nikt w UE nie chce zadnej dominacji: ani niemieckiej, ani francuskiej, ani brytyjskiej. Tylko podejrzenie szkodziloby duzym panstwom UE lub Rosji wiecej niz ewentualne, acz niepewne korzysci polityczne. Zamachowcy panstwowi wiedzieliby, ze Jaroslaw nie wsiadl do samolotu i nie mogliby przewidziec jak narod zareaguje na Smolensk. Realistycznym byloby, ze zamach wzmocnilby sily polityczne Jaroslawa Kaczynskiego i PiSu, ktorzy poprawiali juz swoj stosunek do Rosji i UE. 

     

    Mozna by jedynie spekulowac, ze byc moze jakas prywatna grupa przestepcza spekulowalaby na destabilizacje UE i Euro znajac pewne rzeczy w zakresie spekulacji finansowych, sytuacji zadluzeniowej Polski, mozliwosci wejscia Polski do Euro itp. Zachod buduje swe rurociagi (nawet doplacajac) tak, by nie przebiegaly przez Rosje. Rurociag Baltycki jest prowadzony przy zwiekszonym koszcie i ryzyku pod woda, tak by nie przechodzil przez Polske - sugeruje to, ze UE i Rosja boja sie Polski, ze w przyszlosci Polska moglaby znalezc sie w tak trudnej sytuacji, ze atakowalaby rurociag do UE. Jesli na Zachodzie wsrod 1000 zatrudnionych w przemysle pracuje ok. 7 naukowcow, a w Polsce ok. 0,01 naukowca, to Polska nie bedzie wstanie splacic dlugow, jesli nie poprawi tego wskaznika. Polscy politycy kupuja na wyscigi zbedne dla Polski wojskowe strzelajace smieci plus przesuniecie prywatnej sily nabywczej od modernizacji do prywatnego posiadania strzelajacych smieci. To faktycznie wrozy wszystko co najgorsze, az po sprzeadz czesci terytorium Polski za 30-50 lat. 

     

    Byc moze celem ataku nie byla Polska, lecz wlasnie Rosja. Moze ktos chcial poszczuc Polske przeciw Rosji, UE i Euro. Warto tez zbadac zamachy na politykow europejskich z przeszlosci, bo ten kto juz dokonywal zamachow na europejskich politykow mogl uczynic to ponownie. Wreszcie ktos moglby chciec wymusic na polskim rzadzie by wyplacil haracz - ale to oplacaloby sie przy olbrzymich sumach rzedu 50 mld. dolarow. 

    9. 

    Wbrew pozorom zamach bylby dla Polski najkorzystniejszym wytlumaczeniem. Jesli bowiem Polska udowodnila Smolenskiem, ze nie jest wstanie wykluczyc ryzyka techniczno-organizacyjnego w tak waznym przypadku, to dla UE powstaje pytanie, czy aby elektrownie atomowe nie sa bezpieczniejsze w Iranie niz w Polsce. 

    Zdanie sobie sprawy, ze nasz udzial w napasci na Irak byl grzechem, przed ktorym wyraznie, dobitnie, miesiacami przestrzegal polski papiez i Episkopaty narodowe (poza Polska), spowodowaloby, ze balibysmy sie odwetu i strzeglibysmy rzadowych samolotow, szczegolnie w Rosji, w ktorej arabscy msciciele moga sie od dawna swobodnie poruszac. Nasza mentalnosc Kalego uspila nasza czujnosc i samolot rzadowy polecial do Smolenska tak, jakby nic mu nie grozilo


    votre commentaire
  • Bo największym błędem jest zakładanie, że studia przygotowują do zawodu. Tymczasem absolwent socjologii wcale nie musi być socjologiem by korzystać z tego czego się na studiach nauczył. Pod tym względem socjologia jest jednym z kierunków najbardziej otwierających horyzonty myślenia swoich absolwentów i dostarczająca wiedzy, która przydaje się niezależnie od tego jaki zawód przyjdzie wykonywać. Co przynajmniej moim zdaniem czyni studiowanie jej zdecydowanie dobrą inwestycją. Co za ignorancja- celowo pomijając ISNS jako jeden z dwóch filarów socjologii na UW sama Pani pod sobą kopie dołek. Dla przykładu mogę tylko wspomnieć, iż Nowo-Światowi absolwenci zostają nie tylko historykami idei czy specjalistami od badań społecznych, ale także dziennikarzami, pracownikami ngosów, prowcami, mediatorami, specjalistami od rekrutacji, employer brandingu, ewaluacji i innych (w tym pracowników pomocy społecznej, OHP, etc. etc.). Stosując takie ograniczenie sama sobie Pani odbiera argumenty a jednocześnie pokazuje, że nie tylko politykom trzeba poszerzać horyzonty umysłowe. Co za ignorancja- celowo pomijając ISNS jako jeden z dwóch filarów socjologii na UW sama Pani pod sobą kopie dołek. Dla przykładu mogę tylko wspomnieć, iż Nowo-Światowi absolwenci zostają nie tylko historykami idei czy specjalistami od badań społecznych, ale także dziennikarzami, pracownikami ngosów, prowcami, mediatorami, specjalistami od rekrutacji, employer brandingu, ewaluacji i innych (w tym pracowników pomocy społecznej, OHP, etc. etc.). Stosując takie ograniczenie sama sobie Pani odbiera argumenty a jednocześnie pokazuje, że nie tylko politykom trzeba poszerzać horyzonty umysłowe.


    votre commentaire
  • „Tymczasem uprawianie dziedzin humanistycznych wymaga znacznie więcej niż uprawianie dziedzin ścisłych, gdyż oprócz opanowania ścisłych reguł i żelaznej logiki wymagana jest również znaczna kreatywność i elastyczność, której od “ścisłowców” się nie wymaga.”

    To cyba jakieś nieporozumienie. Czy istota i zaleta nauk humanistycznych nie polega przypadkiem na tym, że pozwalają na wiele interpretacji, swobodę wyboru i arbitralność, uzyskiwaną dzięki temu, że używane tam pojęcia są w porównaniu z pojęciami nauk ścisłych dość rozmyte i dzięki temu dwie osoby mogą z tych samych przesłanek uzyskać sprzeczne konkluzje, a mimo to obie tworzą coś wartościowego i ich refleksja nad rzeczywistością pomaga nam lepiej zrozumieć pewne zjawiska? A przy tym trzecia osoba może docenić oba poglądy i w swojej analizie zaczerpnąć po trosze z każdego z nich? Bo często ta sprzeczność nie jest twarda i pozwala na znalezienie pośredniej drogi. Oczywiście, logika jest potrzebna, żeby prezentowane stanowisko było spójne, ale kryterium poprawności oraz swoboda wyciągania wniosków są bardzo odległe od sztywnych reguł klasycznej logiki, zwłaszcza, że wiele rozumowań ma charakter interpretacyjny, a wnioskowania nie muszą być oparte o żadne sylogizmy. I nie jest to żaden zarzut, zmuszenie humanistyki do trzymania się w razach „żelaznej logiki” natychmiast by ją zabiło. Dodam, że zdaję sobie sprawę, że socjologia jest akurat specyficzną dziedziną, która łączy w sobie aspekty humanistyczne i ścisłe, w zależności od typu prowadzonych rozważań (np. w analizie systemowej), wnioskowania mogą być oczywiście w znacznie większym stopniu oparte o logikę czy wręcz sformalizowane.

    A z drugiej strony mamy typowe przekonanie osób nie znających się na naukach ścisłych, że tam nie ma miejsca na elastyczność. Oczywiście, po prostu są procedury, pododaje się jakieś liczby i wychodzi, wszystko z marszu. Pomijając już trywialną obserwację, że aby rozwiązać jakikolwiek ważny problem, trzeba się wykazać dość dużą pomysłowością, sam fakt, że często różne osoby podchodzą do tego samego problemu w zupełnie odmienny sposób, że zauważenie pewnych prawidłowości może prowadzić do bardzo zaskakujących uogólnień i analogii, albo że świeże spojrzenie na problem potrafi aspekty, które do tej pory uważaliśmy za skomplikowane, zamienić w coś najzupełniej jasnego (a czasami dzieje się tak z problemami, których skomplikowane rozwiązania znamy od lat), świadczy o kreatywności (przynajmniej niektórych) osób, zajmujących się dziedzinami ścisłymi oraz elastyczności potrzebnej do znalezienia rozwiązania. Fakt, jest to inna kreatywność i inna elastyczność, niż w przypadku pisarza, improwizującego muzyka, albo historyka czy tłumacza, ale nie widzę powodu, żeby umniejszać jej wartość. Zbyt wąskie spojrzenie na problemy pojawiające się w dziedzinach ścisłych, na pewno nie prowadzi do optymalnego rozwiązania problemu, chyba że jest on sam w sobie banalny.

    Jeśli zaś chodzi o opinię o socjologii, obawiam się, że złą prasę robią jej sami socjolodzy czy filozofowie, w tym ci utytułowani, pojawiając się co chwile w mediach jako autorytety od wszystkiego i często głosząc przy tym tezy oparte na kompletnie apriorycznych założeniach (w ich wypowiedziach często nie widać logiki, a raczej przekonania polityczne, których promocję próbują podeprzeć tytułem naukowym i naciąganymi, czasami zgrabnie, częściej mało subtelnie, argumentami). Domyślam się, że jest to związane z dużym popytem na tego typu usługi, ale nie przyczynia się to do poprawy wizerunku polskiej humanistyki. Oczywiście, np. przy okazji katastrofy smoleńskiej zobaczyliśmy także wysyp przedstawicieli nauk technicznych, opowiadających niestworzone historie (można nawet stwierdzić, że poziom absurdu przerósł tu dokonania socjologów), tym niemniej była to pojedyncza sytuacja i nie dotyczyła żadnych czołowych przedstawicieli nauk ścisłych, ot taka tam egzotyka, podczas gdy w mediach brylują naprawdę znania socjolodzy.

    Odrębnym problemem jest nadużywanie przez czołowych socjologów terminów z nauk ścisłych, bez specjalnego zrozumienia, nawet Baumanowi trafiają się kwiatki, które są po prostu kompromitacją.

    Zainteresowanym przypomnę też tzw. Sokal affair.

    Przypomina mi się też sytuacja, tym razem dot. psychologii, gdy poproszono, by pani psycholog wypowiedziała się na podstawie bardzo szczątkowych informacji, czy pewne anonimowa, skłócona para zejdzie się z powrotem na skutek wywieszenia przez chłopaka plakatów, z prośbą, by dziewczyna wróciła. Pani dr psychologii powiedziała, że tego typu zachowanie, może jej zaimponować i skłonić do powrotu, ale może też wydać się zbyt ostentacyjne i ją dodatkowo zrazić, a wszystko zależy od powodów, dla których zerwali. Niby racja, ale primo, czy potrzebny jest doktorat, żeby na to wpaść, secundo, czy ta pani nie mogła wyjaśnić, że psychologia polega na czymś innym niż na udzielaniu odpowiedzi na tego typu pytania i nie daje żadnych kompetencji w tym kierunku, tertio, czy w ogóle musiała wypowiadać się w prasie, firmując to jako doktor psychologii? Chyba, że chodziło o autopromocję wśród potencjalnych klientów. Bo największym błędem jest zakładanie, że studia przygotowują do zawodu. Tymczasem absolwent socjologii wcale nie musi być socjologiem by korzystać z tego czego się na studiach nauczył. Pod tym względem socjologia jest jednym z kierunków najbardziej otwierających horyzonty myślenia swoich absolwentów i dostarczająca wiedzy, która przydaje się niezależnie od tego jaki zawód przyjdzie wykonywać. Co przynajmniej moim zdaniem czyni studiowanie jej zdecydowanie dobrą inwestycją.

    Dodam, że znam dwie osoby, które skończyły i socjologię i matematykę, jedna została matematykiem, druga socjologiem, obie sobie bardzo dobrze radzą ;). Zresztą myślące osoby, jeśli mają odrobinę szczęścia poradzą sobie niezależnie od kierunku, który kończyły.


    votre commentaire



    Suivre le flux RSS des articles
    Suivre le flux RSS des commentaires