• władze

    Jeżeli przyjaciele z Rammstein przestaną wprowadzać pokój i demokrację w Syrii, wtedy każda rodzina z Damaszku ściągnie do siebie 0,8 do 1,2 azylanta żeby odbudował zburzony siłami demokracji dom bo zaręczam Ci, że życie tam bez niemieckiego zamordyzmu codziennego jest znacznie przyjemniejsze.

    Zapłaciłeś już nowe podwójne opłaty śmieciowe? Kiedy kaucja za butelkę osiągnie 5 euro i ile świata w ten sposób uratujesz. I wiedz, że ja się z Ciebie nie wyśmiewam. I Rzeczpospolita- ambicje polityczne „królewiątek” i innych magnatów, prywatyzacja wszystkiego, łącznie z królewszczyznami.

    I polityką zagraniczną.

    Efekt wiadomy…..

    II Rzeczpospolita- apetyt na władzę Legionistów, walka o zaszczyty, stanowiska, pozycję. Bezpardonowa walka z innymi formacjami.

    Efekt, katastrofa…..

    III Rzeczpospolita- bezpardonowa walka Styropianu o stołki i dostęp do koryta, wykorzystywanie w wewnętrznych grach KK i zagranicznych ośrodków władzy.

    Efekt?

    Przysłowie mówi, że do trzech razy sztuka.

    Ale, skoro dwa poprzednie razy dały w efekcie klęskę, to nie ma możliwości by obecnie osiągnięto odmienne rezultaty.

    Politycy są dość jednorodni psychologicznie.

    Bez względu na okres historyczny, czy krąg kulturowy.

    Metody walki o władzę, również są dość jednorodne.

    Czym sie to skończy dla nas?

    Nietrudno przewidzieć…. „Podobnie jest z obsadą spółek skarbu państwa. Niby wszystko jest w porządku, robimy czystkę i TKM, ale kto to jest, kim są „my”? Odwołanie „naszego” prezesa PZU po zaledwie dwóch miesiącach na urzędzie, i to w dodatku w dniu, kiedy prezes i premier byli za granicą. Wygląda to jak z filmu kryminalnego. Oczywiście (…) władza milczy, nie wiadomo, skąd raptowna dymisja, a miasto huczy, że to Morawiecki i Ziobro walczą o dostęp do koryta, gdyż spółki skarbu państwa to są miliony dla swoich ludzi.”

    Powyższy cytat sugeruje walkę frakcyjną w rządzie. Ale czy akurat o partyjne frakcje, które z Nowogrodzkiej kontroluje prezes Kaczyński chodzi?

    Pisolodzy nie mają wątpliwości, że rząd jest frakcyjnie podzielony. Istnienie frakcji Ziobry jest ewidentne. I to nie tylko z tego powodu, że jest szefem odrębnego bytu politycznego (Solidarna Polska) dzięki którem prawicowa koalicja prezesa Kaczyńskiego ma parlamentarną większość. Wiążą również Ziobro z ponadpartyjną frakcją „ludową” do której należy Szydło, Rafalska, Kowalczyk … . Pisolodzy nie mają również wątpliwości, że frakcja „ludowa” jest w konflikcie z grupą Morawieckiego. Wyrazem tego konfliktu był np wspopmniany przez red Passenta blitzkrieg, którego dokonał Morawiecki na skolonizowanym wcześniej przez frakcję Ziobry państwowym ubezpieczycielu. Dodam, że blitzkrieg bolesny bo dotykający familię Ziobry.

    Ale rodzi się pytanie – kogo w tym konflikcie reprezentuje Morawiecki? W tym przypadku pisolodzy nie potrafią wskazać czyje interesy w szeroko pojętym PiS reprezentuje Morawiecki. Tak jakby był kimś z zewnątrz. Nie dość, że zaledwie od kilku miesięcy należy do tej partii to na dokładkę o jego otoczeniu nic nie wiadomo. To dziwne milczenie na temat Morawieckiego i jego grupy tłumaczone jest objęciem ich ponadpartyjną ochroną przez prawicę – również przez opozycję liberalną.

    Ale przez zasłonę milczenia przebiła się ostatnio wiadomość, że kontrolowana przez Ziobrę prokuratura w Szczecinie bada czy nie doszło do popełnienia przez banki przestępstw przy udzielaniu kredytów walutowych. Pod lupą prokuratury, wśrod samego kwiatu tutejszych banków, jest również bank, którego prezesem był Morawiecki. Trudno nie powiązać konfliktu Ziobro-Morawiecki i widowiskowej akcji z PZU z tym faktem. Ale czy to wyraz walki frakcyjnej w PiS? Chyba nie, bo Morawiecki w świetle powyższego nie reprezentuje przecież jakiś pisowskich frakcji tylko sektor bankowy.

    To tłumaczy też wymowne milczenie prezesa Kaczyńskiego wobec afery z PZU. Wygląda na to, że o ile prezes może rozgrywać czy godzić np pisowską frakcję Dudy z pisowską frakcją Macierewicza to najwyraźniej wobec bankowej grupy Morawieckiego jest bezsilny. A wynika to dość prostej przyczyny – braku mozliwości kontroli politycznej nad nią. Po prostu są mocniejsi. O ile prezes a tym samym PiS ich potrzebuje to oni prezesa czy PiS-u niekoniecznie. Więc mogą sobie pozwolić na to czego tylko chcą – nawet olewając prezesa.


  • Commentaires

    Aucun commentaire pour le moment

    Suivre le flux RSS des commentaires


    Ajouter un commentaire

    Nom / Pseudo :

    E-mail (facultatif) :

    Site Web (facultatif) :

    Commentaire :